Downgrade statusu. Jak sobie z nim radzić?

Marta Komar | Jak radzić sobie z downgradem statusu?

Jako manager z zespołem oraz własnym budżetem, czy organizator dużej konferencji, miałam zagwarantowany relatywnie wysoki status wśród osób z branży. Mam tu na myśli status w rozumieniu pozycji w grupie, decyzyjności i pewnej władzy. Nie musiałam się specjalnie starać, żeby być zauważona czy wysłuchana.

Decyzja o przebranżowieniu wiązała się z porzuceniem tego statusu. Znów musiałam zaczynać z pozycji juniorskiej, uczyć się nowych rzeczy, słuchać bardziej doświadczonych, często dużo młodszych osób, poruszać się trochę po omacku w tym oceanie wiedzy. Wszystko to nie było łatwe z różnych powodów, ale jednocześnie było łatwiejsze niż przypuszczałam. Głównie dlatego, że w pierwszej pracy w “nowym życiu” trafiłam na świetnych ludzi – otwartych i świadomych, oraz część mojego teamu przeszła podobną do mojej ścieżkę – czułam się rozumiana. Miałam wiele szczęścia.

Powrót do stanowiska juniorskiego bardzo wiele mnie nauczył. Nie tylko w kwestiach technicznych, ale także w komunikacyjnych. Musiałam zrozumieć i nauczyć się, jak osłabiać swoje sygnały statusowe, żeby nie być odbierana jako bufonka, ale też uzbroić w więcej pokory, żeby np. przyjmować nie zawsze pozytywny feedback. Później, gdy czułam się już nieco pewniej technicznie, moje poczucie wyższego statusu zaczęło wracać, ale nie było ono związane z wiedzą techniczną, bo w IT trudno wiedzieć wszystko.

Swoją wartość oparłam na umiejętności szybkiej nauki i rozwiązywania problemów. Okazało się, że wcześniejsze doświadczenie biznesowe także bardzo mi się przydaje, choćby do estymacji i wycen, czy szukania obejść dla ograniczeń produktowych. Klienci nie zawsze mają technologiczną świadomość jak coś działa i potrafią wymyślić cuda, które my musimy wdrożyć, albo elegancko (oraz prosto i krótko!) wytłumaczyć, dlaczego się nie da i jakie wyjście rekomendujemy. 

Wracając jednak do tematu, to nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś odkrył, że ludzie deklarujący chęć przebranżowienia, którym to “nie idzie”, w jakiejś części sami sabotują swoje działania, właśnie przez obawę utraty statusu.

Jak radzić sobie z downgradem statusowym?

Poniżej kilka rzeczy, z których korzystałam i nadal korzystam:

👉 Pracuj nad zmianą nastawienia – przekonuj siebie, że to tylko tymczasowe. Spróbuj zauważać momenty, gdy myślisz o tym i zmieniaj temat. To jak z medytacją, to nie do końca jest wyciszenie myśli, ale puszczenie ich dalej. 

👉 Znajdź inne wyznaczniki statusu, coś w czym jesteś dobra_y, np. umiejętność szybkiego uczenia się, uczyń z tego totem i znajdź jakąś użyteczność. Ja lubię być rzucana na najtrudniejsze zadania, bo lubię rozkminiać jak coś zrobić. Bywa stresująco, ale uczę się bardzo dużo. 

👉 Uzbrój się w cierpliwość i pokorę. Nie od razu się uda, a czasami będziesz musiał_a poprosić o pomoc i nic w tym złego. 

👉 Planuj, bądź otwarta_y na nowe doświadczenia i we wszystkim szukaj nauki

👉 Znajdź kogoś, kto Cię będzie wspierał i kopał po tyłku.

Ciekawa wiedza

Podcast Rafala Cupiała o statusie:
https://open.spotify.com/episode/2N9FEtoOTKCsJMvzGtvrBc?si=9fcb548c50384eb3

R2C2: Rola status i hierarchii w komunikacji, biznesie i życiu: https://www.youtube.com/watch?v=bDZYyIsX6fk

Kilka grafik

Jak dobrze zrozumieć problem?

Jak dobrze zrozumieć problem?

Czy właśnie spędziłam trzy godziny na rozwiązywaniu problemu, którego nie było? Być może. Nie uważam jednak tego czasu za stracony, ponieważ nauczyłam się wielu nowych rzeczy, oraz upewniłam się we własnej wiedzy. Jednak pomijając rozwój technicznych umiejętności, to jest inna, jeszcze ważniejsza rzecz, którą przypomniałam sobie dzięki tej sytuacji. 

Najważniejsze jest to, żeby właściwie zrozumieć jaki jest problem i co trzeba zrobić. Trzeba zadawać pytania, dużo pytań i najlepiej właściwych, ale te nieprecyzyjne też czasami pomagają. Choć w codziennym zabieganiu wydaje nam się, że wystarczy zrozumieć mniej więcej, ale to nie do końca prawda. Bo później spędzamy trzy godziny nad czymś zbędnym.

Jak upewnić się, że właściwie rozumiemy zadanie/oczekiwania wobec nas? 

  1. Ustal główną usterkę

Postaraj się być precyzyjn_ – im lepsze pytanie zadasz, tym szybciej dojdziesz do tego, co trzeba naprawić. Np. załóżmy, że klient zgłosił, że nie działa formularz na stronie www. Pytania, które zadać najpierw to: co to znaczy, że nie działa? Albo: co konkretnie przestało działać? Trzeba zdobyć więcej szczegółów o sytuacji, ponieważ często zdarza się, że usterka wcale nie jest usterką ale oznacza, że formularz np. wygląda inaczej, niż go klient zapamiętał.

  1. Upewnij się, że rozumiesz 

Żeby upewnić się, że dobrze rozumiesz zadanie sparafrazuj własnymi słowami to, co przed chwilą usłyszał_ś. Postaraj się to zrobić neutralnym tonem, żeby nie urazić drugiej strony. Mogłoby to brzmieć mniej więcej tak: Czyli formularz nie zapisuje podanych danych. Czy dobrze to rozumiem? 

  1. Nie bój się powiedzieć, że nadal nie rozumiesz 

Są takie momenty, w których wolimy nie mówić, że czegoś nadal nie rozumiemy i nie dopytywać dalej. Ale to jest błędne podejście. Jeśli klient zaczyna Ci jeszcze raz tłumaczyć, tymi samymi słowami, musisz sprawić, żeby spróbował wyjaśnić Ci to inaczej. W tym celu:

  1. Zadaj pytania pomocnicze

Czasami więcej informacji zdobędziesz dopytując o szczegóły, np. zapytaj kiedy i jak zauważył usterkę, albo w jakich okolicznościach błąd występuje. Poproś żeby opisał, jak wykonuje czynność, która ten błąd powoduje. Postaraj się unikać technicznego żargonu. Klienci go zwykle nie rozumieją i czują się z tego powodu głupio, albo irytują się, a to nie wpływa na ułatwienie komunikacji i przyspieszenie rozwiązania problemu.

  1. Rozrysuj problem i/albo opowiedz go na głos

Czasami do rozwiązania problemu przydaje się graficzne rozrysowanie problemu, więc miej pod ręka kartkę i ołówek. Jeszcze lepiej jeśli można to z kimś przegadać (metoda żółtej kaczuszki). Jeśli mówimy coś na głos, używamy innych rejonów mózgu do rozwiązania problemu. W moim odczuciu jest to jeden z lepszych sposobów weryfikacji problemów i rozwiązań.

Jeśli zrozumienie problemu sprawia Ci trudności, zrób sobie krótka przerwę na szklankę wody, coś słodkiego, albo krótki spacer, niekoniecznie kawę. Jeśli zadanie jest skomplikowane i możesz je odłożyć na następny dzień, to zrób to. To nieprawda, że trzeba ślęczeć nad czymś, dopóki się tego nie rozwiąże. Jeśli nie umiesz zostawiać niedokończonych rzeczy, zmuś się. Świeży mózg, który przespał się z problemem o wiele łatwiej wpada na dobre rozwiązania.


To teraz idę na tę przerwę…